Niemal od razu po złapaniu „kaktusiarskiego” bakcyla postanowiłem spróbować swoich sił w wysiewie nasion gymnokalicjum. Wielu powie, że to skok na głęboką wodę. Może coś w tym jest, ale pomyślałem, że koszt wysiewu nie jest duży, a istnieje jakaś szansa na trochę nowych roślin.

Początki siewów

Od razu przypomniały mi się lata młodości kiedy to również zajmowałem się kaktusami. Miałem całkiem sporą kolekcję różnych rodzajów kaktusów rozstawioną na kilku parapetach. Wtedy również wysiałem nasiona. Jednak sporo od tego czasu się dowiedziałem i przestało mnie dziwić czemu tamten wysiew się nie udał. Siałem wówczas popularny mix kaktusów do zwykłego piasku z piaskownicy. Nie pamiętam czy w ogóle był sterylizowany, ale prawie na pewno nie był. Kilka małych siewek wzeszło, ale szybko zginęły – teraz domyślam się, że powodem mogła być pleśń. Po kilku latach odszedłem od kaktusiarstwa, ale sentyment pozostał…

Ponowne rozdanie kart…

We wcześniejszym wpisie napisałem, skąd u mnie ponowny powrót do uprawy kaktusów. Wróćmy zatem do samego wysiewu gymnocalycium. Już nie pamiętam gdzie, ale w którejś publikacji o wysiewie nasion kaktusów padły słowa, że czas dla każdego płynie tak samo. Wysiew to proces długotrwały, ale wysiewając dzisiaj wykorzystujemy czas, który i tak by minął. Innymi słowy – ktoś może powiedzieć, że siew nie jest dla niego, bo to długo trwa, ale tak naprawdę wysiewając kaktusy czy nie, czas będzie mijał tak samo. Niby wszystko jasne i co tu dużo myśleć, ale jakoś zmotywowało mnie to do działania.

Na jednej z zagranicznych stron znalazłem taką tabelkę z danymi jakie warunki spełnić kiełkującym gymnocalycium.

WYSIEW temp. min temp. max wilg. min wilg. max światło [h] min ilość luxów max ilość luxów przydatność nasion pierwsze przesadzanie
Gymnocalycium 18 26 90% 100% 12 11000 14000 1-2 lata 0,8 – 1,2 roku

Zakupiłem nasiona 16 gatunków gymnocalycium:

  • ourselianum
  • spegazzinii STO 93-598
  • mesopotamicum P 214
  • kubesai JPR 68/154
  • eytianum STO 996
  • asterium
  • ritterianum P 219
  • comarapense L 950
  • berchtii TOM 06-148/1
  • steinerii JPR 109/260
  • triacanthum R 719
  • megalothelos
  • tilcarense VS 84
  • chiquitanum
  • papschii JS 157
  • nataliae STO 526

Fitotron – wysiew nasion

Wysiewałem w lutym zatem nie było innego wyjścia jak skonstruowanie fitotronu. Postawiłem na dość prymitywne, ale zarazem proste i stosunkowo tanie rozwiązanie – kupiłem większy plastikowy zamykany pojemnik, a w wieczku zamonotwałem gwint E27 ze świetlówką. Całość wyglądała jak poniżej.

fitotron gymnocalycium

Początkowo chciałem zamykać fitotron, żeby utrzymywać ciepło, ale okazało się, że świetlówka daje tyle ciepła, że trzeba było nie dość, że uchylić wieko to jeszcze odsunąć źródło światła od pojemników z nasionami. Tym sposobem utrzymywałem w środku temperaturę 24 – 25 C. Lampę włączałem codziennie na 12 godzin.

Źle dobrana świetlówka

Tutaj muszę wspomnieć o błędzie jaki popełniłem już na początku. Chodzi o świetlówkę. Wszystko wydawało się w porządku – moc i ilość światła jakie daje. Nie pomyślałem o tym, że oczywiście daje ona powyżej 11 000 luxów w odległości 10 cm, ale punktowo – czyli pojemnik nad świetlówką ma właściwe warunki, ale te po bokach mają już bardzo słabe oświetlenie. Ogółem światło było bardzo dobre, o właściwej barwie itp, z tym, że niestety było nierównomierne. Rada na przyszłość – wybierać świetlówki rurowe, które lepiej rozprowadzają światło. Poniżej świetlówka, której używałem podczas mojego pierwszego wysiewu.

świetlówka

Po miesiącu dokupiłem dwie ledowe świetlówki o barwie niebiesko – czerwonej, która ma największy wpływ na wzrost roślin. Niestety znów się przeliczyłem, bo mimo, że barwa była idealna to moc światła mnie załamała – było to zaledwie kilkaset w porywach do 2000 luxów. Świetlówki umieściłem w fitotronie tak, by doświetlały ciemniejsze miejsca i chyba częściowo udało mi się uratować sytuację, ale tylko częściowo. Nie wspomnę już o kosztach całkowitych, które poniosłem. Plan był inny, ale musiałem improwizować stąd nieprzewidziane wydatki. No cóż – mądry Polak po szkodzie. Docelowo planuje wykonanie już trochę lepszego fitotronu ze sklejki z oświetleniem rurowym, ale o tym będzie inny wpis.

Wysiew nasion gymnocalycium

Nasiona wysiewałem do szczelnie zamykanych pojemników plastikowych. Jako substrat zastosowałem:

  • keramzyt jako drenaż
  • grubszy żwir ok 4 mm jako warstwa środkowa
  • drobny żwir ok 2 mm jako warstwa górna

Wielu zdziwi fakt, że nie ma tam wcale próchnicy. Wolałem zastosować czysto mineralne podłoże w obawie o atak pleśni. Żwir i keramzyt wcześniej wyprażyłem w piekarniku w temperaturze 200 C przez ponad godzinę. Po wsypaniu substratu do pojemników nalałem do nich trochę przegotowanej wody. Mniej więcej na 1/3 do 1/2 wysokości podłoża. Następnię przeszedłem do siewu.

Na początek zaprawiłem nasiona w zaprawie T75 (różowy proszek). Mając w pamięci wcześniejsze rady ludzi na grupie kaktusowej nie dawałem jej zbyt dużo. Obsypane zaprawą nasiona wilgotną wykałaczką umieszczałem pojedynczo w pojemnikach. Siałem po 10 sztuk nasion każdego gatunku, czyli łącznie 160 nasion. Pojemniki zamknąłem szczelnie i włożyłem do fitotronu pod światło. Po tygodniu gdzieniegdzie pojawiło się pierwsze życie. Co prawda nie w jakiś oszałamiających ilościach, ale jednak. To bardzo fajny moment dla każdego kaktusiarza, a już na pewno gdy jest to pierwszy wysiew z prawdziwego zdarzenia.

Tak wyglądał pojemnik z gymnocalycium mesopotamicum P 214 z największym procentem wschowu po ok. 1,5 miesiąca od wysiewu.

wysiew

To są moje największe obecnie siewki, które rosną wyraźnie szybciej od innych.

Jeszcze jedna ważna sprawa, o której dowiedziałem się z jednego z artykułów o siewie. Bardzo wskazane jest prowadzenie czegoś w rodzaju statystyk wysiewu oraz oznaczania pojemników. Moja tabela, w której zapisywałem najważniejsze informacje oraz numery katalogowe wyglądała następująco.

Lp. Nazwa gatunku Nr kat. Il.szt. 7. dzień 30. dzień % wschodu Uwagi
1. ourselianum W01/02.2019 10 2 20
2. spegazzinii STO 93-598 W02/02.2019 10 3 8 80
3. mesopotamicum P 214 W03/02.2019 10 7 8 80
4. kubesai JPR 68/154 W04/02.2019 10 5 6 60
5. eytianum STO 996 W05/02.2019 10 5 50
6. asterium W06/02.2019 10 1 10
7. ritterianum P 219 W07/02.2019 10 0
8. comarapense L 950 W08/02.2019 10 11 110
9. berchtii TOM 06-148/1 W09/02.2019 10 5 50
10. steinerii JPR 109/260 W10/02.2019 10 0
11. triacanthum R 719 W11/02.2019 10 0
12. megalothelos W12/02.2019 10 0
13. tilcarense VS 84 W13/02.2019 10 3 30
14. chiquitanum W14/02.2019 10 0
15. papschii JS 157 W15/02.2019 10 5 8 80
16. nataliae STO 526 W16/02.2019 10 3 6 60

Oczywiście z biegiem czasu część nasion jeszcze wykiełkowała, więc niektóre dane się zmieniły, ale tabelę pokazałem bardziej w celach poglądowych. Aha i niech nie zdziwi was g. comarapense L 950 – niektórzy z was pomyślą, że to jakieś cudowne rozmnożenie. Niestety cudu tu nie było, po prostu dostałem jedno nasionko więcej niż zamawiałem, a nie liczyłem nasion siejąc. Ponadto wpisałem wcześniej formuły w Excella, które same wyliczają procent wpisując ilość otrzymanych siewek.

Wietrzenie siewek

Po miesiącu postanowiłem już pomału wietrzyć siewki. Początkowo otwierałem jeden róg pudełka. Następnie po kilku dniach drugi róg. Potem podkładałem wykałaczkę, następnie zdejmowałem wieczko i kładłem je lekko obrócone na pudełku. Kolejny etap to odsłonięcie połowy pojemnika, a ostateczny to całkowite zdjęcie pokrywki.

Ratunkowa zmiana miejsca

Po około miesiącu od wysiewu uznałem, że pojemniki w których wschody były mizerne, postawię na parapecie. Pomyślałem, że gorzej już nie będzie a, że dzień już był dłuższy i słońca coraz więcej to powinno być im tam lepiej niż w ciemnych obszarach fitotronu. I faktycznie „podkręciły” tempo wzrostu.

Podlewanie wysiewu

Po jakiś 6. tygodniach ilość wody w pojemnikach zmniejszała się. To oczywiście normalne, gdy wieczka są już uchylone lub całkowicie zdjęte – tym bardziej, że były już dość ciepłe dni. Trzeba było dolać wody. Początkowo robiłem to lejąc wodę po ściankach pudełka, tak żeby nie zmoczyć siewek, które mogłyby zostać zniszczone. Potem wpadłem na pomysł, by nabierać wodę dużą strzykawką i delikatnie lać wodę po ściankach, czekając aż poziom wody w pojemniku się ustabilizuje. Pierwsze podlanie zrobiłem czystą wodą przegotowaną. Z kolejnym dostarczyłem siewkom słabą dawkę nawozu do kaktusów (4:5:7) – przypomnę, że siałem do czysto mineralnego podłoża. Regularne podlewanie siewek jest ważne, gdyż nawet krótki brak wody skutkuje czasowym wstrzymaniem wzrostu małych kaktusów.

Wzrost siewek – aktualizacje

24.04.2019Gymnocalycium mesopotamicum rośnie jak szalone. Co prawda podlałem siewki pierwszy raz słabym nawozem, ale nie sądziłem, że po niecałych 10 tygodniach od siewu, g. mesopotamicum będzie aż takie duże. Obecnie największe siewki mają około 6 mm i kilka areoli. Cieszy to niezmiernie. Póki co (odpukać) żadnych strat w siewkach i po większości widać ładne przyrosty. Ładnie rosną również te na parapecie trzymane pod „słońcem naturalnym”.

17.05.2019 – Co moge powiedzieć po ponad 3 miesiącach od tego wysiewu? Siewki w fitotronie rosną pomału. Widać wzrosty, choć nie są to jakieś ogromne różnice. Gymnocalycium mesopotamicum wciąż przoduje we wzrostach. Co kilka podlań, dodaje trochę wspomnianego wcześniej nawozu. Obecnie uzupełniam wodę w pojemnikach co 5 dni. Siewki na oknie w większości też mają się dobrze. Niektóre trochę przypiekłem i kilka straciłem, ale za to te co zostały, ładnie się rozwijają.

20.07.2019 – Stało się czego sie obawiałem, czytając posty na grupie na Facebooku – pojawiły się ziemiórki. Ponoć bardzo często atakują wysiewy. Są o tyle groźniejsze dla młodych roślin niż starych, gdyż te pierwsze posiadają cienkie i słabe korzonki, którymi żywią się larwy tego owada. Zamówiłem już mydło potasowe, by zrobić siewkom kąpiel przez 24h. Przeczytałem, że to jeden z najskuteczniejszych metod pozbycia się larw ziemiórek. Opis kuracji jest krótki – 30 ml mydła potasowego rozcienczamy w 1 litrze miękkiej wody. Następnie myjemy je całe i trzymamy dobę w roztworze. To powinno zabić wszystkie ziemiórki. Planuje posadzić większe siewki do osobnych, małych doniczek a reszte posadzić do zbiorowych pojemników. Wczoraj doraźnie (czekając na przesyłkę z mydłem potasowym) podlałem trochę wierzchnią warstwę podłoża wodą utlenioną. Ponoć też daje to nienajgorsze wyniki w walce z larwami ziemiórek.

21.07.2019 – siewki przeszły już kurację mydłem potasowym. Wczoraj przyszło już mydło, więc od razu wyciągnąłem siewki i umyłem dokładnie ich korzenie w roztworze mydła ogrodniczego. Następnie na dobę wrzuciłem je do tego samego roztworu, by pozbyć się larw ziemiórki. Dziś osuszyłem je delikatnie ręcznikiem papierowym i posadziłem do świeżego substratu. 4 największe siewki g. mesopotamicum P214 posadziłem do osobnych doniczek, a resztę zbiorowo umieściłem w plastikowych pudełkach. Tym razem zastosowałem podłoże złożone z kruszywa: 50% lawy + 50% żwirku kwarcowego. Wszystko dlatego, że w tym sezonie nie planowałem już przesadzać, ani poszerzać znacząco kolekcji, więc nie miałem już standardowej mieszanki z ziemią.

Wpis będzie aktualizowany i będę informował o przebiegu wzrostu siewek.


1 Komentarz

Łukasz · Kwiecień 12, 2019 o 4:31 pm

Jak na pierwszy wysiew gymnocalycium to całkiem dobrze ci poszło! Oby tak dalej.

Pozdrawiam
Lukasz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *